Kontakt

Jak prawidłowo wykonać masaż Worskite

Pisałem już kiedyś, że to co robimy na krześle nazwał bym raczej zabiegiem WS a nie masażem. Skoro jednak słowo – masaż bardziej się Wam kojarzy z tą czynnością, to niech tak będzie.

Zatem jak prawidłowo wykonać masaż Worksite!

Jak już uda się Wam „wejść” do firmy z tą usługą, jak już ustalicie wszelkie szczegóły współpracy, jak już nadejdzie ten pierwszy dzień pracy, zostanie Wam jedynie dopełnić obowiązki wynikające z umowy zawartej z usługobiorcą. Czyli musicie wykonać masaż Worksite. I proszę Was bardzo, włączcie myślenie zanim zaczniecie cokolwiek wyczyniać na tych biednych ludziach, którzy świadomie, bądź nie mają wyjścia, pracują w warunkach korporacyjnych, a więc narażeni są na stres a przy tym wszelkie napięcia.
Zatem pierwsze co musicie zrobić to ustalić cel Waszej wizyty w firmie. Tak, wiem co chcecie powiedzieć, że celem jest odstresowanie pracowników, zmniejszenie napięcia mięśniowego, zrelaksowanie ich po prostu. Ja jednak nazwałbym to inaczej. Stres, napięcie, bóle itd., są dla mnie problemem, który staram się rozwiązać, ale tak, dokładnie tak! To jest Wasz cel. Możecie go spokojnie osiągnąć i nie ma w tym żadnej ukrytej filozofii * Tylko „na Boga”, zróbcie ten masaż zgodnie z Waszym celem, zgodnie z umową zawartą z firmą a przede wszystkim zgodnie z wszelkimi regułami takiego masażu!

Jest mnóstwo takich specjalistów od WS w Polsce. Są tzw grupy specjalizujące się w tym segmencie branży. Obserwuje ten rynek, bo sam praktykuje i szkolę z tego masażu i dochodzę do wniosku, że niektóre osoby wykonują ten masaż jakby bezmyślnie, jakby w życiu nie masowały w ten sposób. Gorzej, bo w niektórych sytuacjach te osoby wypowiadają się w temacie publicznie … o zgroza.

Poczytajcie co ja mam w tym temacie do napisania.

Zacznijmy do czasu jego wykonywania. Czas potrzebny do wykonania zabiegu jest podyktowany kilkoma sprawami, opisanymi poniżej.

I tak:

  1. umowa – określa ściśle jakieś granice po których możemy się poruszać. Może to być stosunek ilości wymasowanych pracowników do godziny pracy masażysty. Może to być ogólnie ilość osób do „przemasowania” w danym dniu, nie ma ograniczenia godzinowego ani ilości co do masażystów, itd. Musicie działać zgodnie z tym co ustaliliście
  2. wywiad – tu się rozpisywać nie będę, ale przecież wiadomo, że nie każdemu możemy zaaplikować masaż trwający tyle samo. Czasami wskazane jest działanie ogólnie, a czasami lokalnie a do tego potrzeba odpowiedniego czasu :-) Masażyści stosujący praktykę przeprowadzania wywiadu wiedzą o co chodzi. Jeżeli nie wiedzą to …
  3. potrzeby indywidualne – mam tu na myśli, wyjście trochę poza schemat Waszej sekwencji wykonywania masażu. Ogólnie nie robi się takich ceregieli, stosuje się zasadę, że wszystkim (zdrowym) stosujemy taki sam masaż. W praktyce ma się to trochę inaczej. Masaże z biegiem spotkań z tymi samymi pracownikami są indywidualizowane. Wynika to z faktu bezpośredniego, cyklicznego kontaktu z pacjentem. Wychwytujemy jego upodobania i potrzeby a, że jesteśmy profesjonalistami to staramy za każdym razem trafić w „10”.

Myślę, że 15 minutowy czas jest uśrednionym i najczęściej spotykanym czasem wykonywania masażu WS.

Kolejną sprawą jest dobór odpowiednich technik. Mam nadzieję, że osoby parające się WS mają na uwadze fakt, iż technika wykonywana jest przez ubranie?! To nie znaczy, że osoby przychodzące na zabieg ubierają się specjalnie do tego zabiegu, np.: T-shirt. One ubierają się do pracy! Do pracy w korporacji. Mamy więc, koszule u panów, spinki, krawaty itp., co problemem dużym nie jest. U Pań jest znacznie gorzej, ich wybujała wyobraźnia ubiorowa nie zna granic. Można się spodziewać przeróżnych materiałów, wzorów, zapięć itp. rzeczy, wcale nie ułatwiających naszej pracy. Wierzcie mi, tak jest! Ale spoko – prawdziwa praktyka albo informacja na dobrym szkoleniu niweluje problem do zera.
Ubrania to nie wszystko. Pozostaje jeszcze kwestia fryzur, makijażu, ozdób (nie koniecznie zdejmowalnych). O ile z panami jest łatwiej, o tyle z paniami jest ciut trudniej. Na pewno wiecie o czym mówię.
I tak:

  1. technika „głaskania” – w WS głaskać to sobie można … Technikę tą stosujemy najczęściej przy pracy nad prostownikami. Jest to przygotowanie do podstawowego masażu i używamy raczej „zgłaskania” czyli energicznego, rozgrzewającego, całodłoniowego ruchu wzdłuż prostowników. Nie wyobrażam sobie lekkiego głaskania a już w ogóle, jak to praktykowane jest na rożnych filmach YT, głaskanie głowy!
  2. technika „rozcierania” – przypominam, że masaż WS nie jest stricte masażem leczniczym, dlaczego, każdy wie, mam nadzieję. Jest masażem odprężającym, zatem nie ma potrzeby stosowania rozcierania jako takiego. Stosujemy „rozcieranie uruchamiające”. Technikę, która ma za zadanie uruchomić tkanki płytsze i głębsze. Skupiłbym się raczej na mięśniach. Spróbuję opisać co mam na myśli, pisząc „rozcieranie uruchamiające”. Chodzi o to, że nasze narzędzie (kciuk, palce, dłoń) nie może przesuwać się po skórze pacjenta. Obszar naszego działania jest obszarem po którym przesuwamy się wraz ze skórą masowanego i swoją, i nic dalej.
  3. technika „ugniatania” – przełamywanie i ugniatanie mięśni. Co tu pisać? Jak ubiór pozwoli to nie widzę żadnych przeciwwskazań.
  4. technika „ucisków / uciskania” – uciski to jedyna, chyba, z technik, które są wykonywane prawidłowo i często, można by rzec że właśnie na niej budowany jest cały system WS. Wcale się nie dziwię, bo jest najbardziej odpowiednią techniką do pracy bez oliwki i przez ubranie.
  5. Ruchy bierne – na szkoleniu zawsze się śmieję, że te ruchy bierne są najczęściej ruchami czynnymi, bo pacjenci nie znają opcji – „rozluźnij się, wyłącz mięśnie”. Oni po prostu nam pomagają :-)
    Ruchy bierne to technika o której, moim zdaniem zapominać się nie powinno, i to z kilku powodów. Po pierwsze taki ruch jest pożądany w przypadku rozluźnienia stawowego. Taki ruch uczy naszego masowanego, że można się wyłączyć, nie trzeba niczego kontrolować, co z kolei wpływa na szybszą regenerację w krótkim czasie jaki jest masaż WS. Taka umiejętność „wyłączania” mięśni jest jak medytacja.
  6. Stretching, rozciąganie – na nic uciskanie, ugniatanie, cokolwiek tam będziemy chcieli robić z naszymi podopiecznymi, jeżeli nie zmienicie długości masowanego mięśnia. Zwróćcie uwagę na pozycję pracy tych ludzi. Oni pracują w pozycji siedzącej, zatem posadzenie ich na specjalnych krzesłach, nadal tą pozycję utrzymuje. Należy wprowadzić zatem, właściwe rozciąganie, zarówno kończyn górnych jak i szyi. Tylko spokojnie. „Gimnastykowanie” pacjenta na krześle za pomocą dorabianych technik tajskich, czy innych jest złym pomysłem. Takie przedstawienie można wykonać na pokazie WS.
  7. Trakcje, chiropraktyka – zastosowanie tych ćwiczeń jest jak najbardziej możliwe a nawet pożądane. Jest tylko jeden warunek – trza robić to umiejętnie, po prostu trzeba to umieć. Trakcje czy „chiro”stosujemy na kończynach górnych.
  8. Oklepywanie – technika stosowana dla pobudzenia naszych masowanych. Tutaj wspomnę o pewnej osobie, która na jakiejś tam konferencji wspomniała, że nie można masować dłużej niż 15 min, bo… pacjenci usypiają. I tu się zgadzam, nie fajnie by było, gdyby szef, który płaci za tą usługę, widziałby nieprzytomnych pracowników, tym bardziej, że firma zapowiadała, że pracownicy po masażu będą chętniej pracowali :-) Nie zgadzam się jednak z tym, że jedynym wyjściem jest masaż nie dłuższy niż wspomniane 15 min. Właśnie po to jest technika oklepywania. Zmieniamy jej tylko charakter, nie chcemy przekrwić miejsca masowanego, nie chcemy zmusić mięśni do skurczy, tylko chcemy pobudzić a raczej obudzić pracownika. Nie rytmiczne, tępe oklepywanie daje właśnie ten efekt, wiem bo próbowałem.

To na tyle jeżeli chodzi o techniki stosowane w masażu WS. Poruszę jeszcze kwestie samego sprzętu. Do klasycznego WS stosujemy specjalistyczne krzesła, klęczniki z podparciem na klatkę piersiową, podpórką na ręce i głowę. Takie jak krzesło np.: Prestige reh, firmy Habys. Wydaje mi się, że to jest najlepsze rozwiązanie.
Można zastąpić takie krzesło innymi półśrodkami, typu normalne krzesło przystawione oparciem do biurka na którym pacjent trzyma ręce a na rękach układa swoją głowę, podpierając się czołem. Na krześle musi uciąć „okrakiem” … i jeszcze kwestia, że takiego zestawu nie da się obejść, zatem praca jest możliwa tylko od tyłu. Można również zrezygnować z krzesła i zastąpić go matą, stołem do masażu. Wykonywać wtedy będziemy relaksację w inny nie co sposób. Myślę, że na macie bym sobie poradził, w końcu od paru ładnych lat na niej pracuje. Ze stołem, też pewnie by mi poszło. Tylko po co?

Już wiemy, że WorkSite (czynność, nie filozofia, bo to inna bajka) to bardziej masaż niż zabieg, to spokojnie możemy rozszerzyć tą definicję o to, że WS (czynność) to masaż wykonywany na specjalnie do tego stworzonym krześle! To nazwa własna. Proszę Was zatem nie zmieniajcie już niczego, nie dodawajcie żadnych „kwiatków”, nie zmieniajcie faktów, zostawcie Worksite masaż takim jakim powinien być.

Jeżeli jednak, będziecie coś zmieniać to nie nazywajcie tego Worskite. Ot tyle.

Pozdrawiam
Marcin

* fenomen masażu WS – www.szkola-worksite.pl/o-work-site/fenomen-masazu-worksite/