Kontakt

Fenomen masażu Worksite

Od pewnego czasu obserwuje na polskim rynku wzrost zainteresowania masażem na krześle, takiej formy masowania w firmie podczas jej godzin pracy. Mam na myśli „masaż” potoczne nazywanym – „worksaitem” lub masażem biurowym. Warto pamiętać, że worksite to przedsięwzięcie polegające nie tylko na masażach ale na ogólnej relaksacji w miejscu pracy. W tym przedsięwzięciu mamy również takie elementy jak:

  • szkolenia z ogólnej tematyki prozdrowotnej
  • instruktaże ćwiczeń relaksujących czy automasażu
  • wprowadzanie aspektów ergonomii miejsca pracy
  • i oczywiście zabieg worksite.

Także sam masaż worksite, najczęściej stosowany przez polskie firmy „worksaitowe” jest tylko małym wycinkiem całej tej ideologii relaksacji. Czyli minimum. Tak na marginesie, nie poznałem jeszcze firmy w Polsce, która opanowała każdy element ideologii Worksite. Może kiedyś?

Zajmijmy się zatem samym masażem na krześle. Mam mieszane uczucia co do jego właściwości relaksacyjnych. Jako praktyk z ponad 3 letnim stażem w tej materii, mogę stanowczo zaprzeczyć by masaż na krześle był prawdziwym masażem relaksującym. Dlaczego? Pomimo, iż producenci prześcigają się w budowaniu coraz to lżejszej, mniejszej, szybko i sprawnie składającej się konstrukcji krzeseł, bardziej uniwersalnych patentów, lepszych i wygodniejszych siedzisk i pokrowców to nadal pozycja masowanego we wszystkich modelach jest nadal taka sama. Bo nie da się tu nic innego wymyśleć. Mamy więc pozycję siedząco – klęczącą z podparciem klatki piersiowej, głowy i kończyn. Nie jest to przecież rewelacyjna pozycja do masażu a na pewno bez porównania gorsza od pozycji np.: na leżance. We wszystkich krzesłach przeznaczonych do tego „masażu”, na których udało mi się siedzieć nie ma mowy o całkowitym rozluźnieniu ciała do relaksacyjnego masażu! Do tego dochodzi 15-sto a czasami i więcej minutowe klęczenie na krześle, co również nie daje komfortu stawom kolanowym. Więc pozycją rozluźniającą to raczej nie będzie. Dalej, szukając wad tego zabiegu, chcę zwrócić uwagę na jego miejsce wykonywania. Najczęściej w firmie, rzadko w zamkniętych pomieszczeniach. Pomieszczenia są raczej otwarte np.: typu openspace albo na targach jako wizytówka firmy bądź działanie marketingowe w centrum handlowym. Na ogół mnóstwo luda i wszyscy się gapią. Na próżno tu doszukiwać się tak ważnych elementów relaksacji jakimi są cisza i komfort dyskrecji … więc, gdzie tkwi fenomen tego zabiegu?

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że przeprowadzone już wielokrotnie badania skuteczności zabiegu Worksite w profilaktyce przeciążeń związanych z pracą zostały potwierdzone, nie mam wyjścia i muszę przyznać – to działa! Ale dlaczego tak się dzieje?

Fenomen tego zabiegu tkwi w odpowiednio zastosowanych technikach masażu, w odpowiednim czasie. Czas zabiegu nie może przekroczyć 10-15 minut. Dłużej trwający zabieg, może odbić się dyskomfortem jednak niewygodnej pozycji a krótszy zabieg niż 10 min nie będzie miał działania ogólnego na cały organizm, przez to będzie mniej skuteczny. Musimy o tym pamiętać. Masujemy na obszarze, gdzie przeciążenia występują najczęściej czyli wzdłuż kręgosłupa, okolicach łopatek, kończyn górnych i głowy. Tam właśnie zastosujemy odpowiednie techniki. Ograniczony czas i obszar działania wymusza zastosowanie „szybkich” i skutecznych technik, czyli masażu uciskowego, działania na punkty spustowe, stretchingu, ruchów biernych i chiropraktyki. Techniki mające na celu rozluźnienie struktur, rozruszanie zastałych stawów, rozciągnięcie zbyt napiętych mięśni, stymulacji układu nerwowego, poprawy krążenia, pozbycia się stresu i … oderwanie na chwilę od obowiązków służbowych ;-)

Masaż masażem ale przerwa w pracy jest równie ważna. Oderwanie się choć na chwilę od jednostajnej, monotonnej pracy w pozycji siedzącej wpływa kojąco na układ mięśniowo-szkieletowy i psychikę pracownika. To drugi, po za masażem, ważny aspekt działania masażu Worksite. Dajemy pracownikom chwilę odpoczynku.

Wyobraźcie sobie, że jesteście w pracy i robicie przerwę na masaż. Idziecie sobie do pomieszczenia obok, gdzie czeka masażysta, gotowy Wam pomóc i pomaga. Wstajecie od biurka, przerywacie monotonną pracę i idziecie na masaż! Uwaga, szef na to pozwala i za to płaci! Czyż to nie piękne? Jak tam Wasza psycha? Jest super! Do tego kilka minut odpowiednio zastosowanych technik i możecie z pełną werwą wrócić do pracy!

Mamy zatem dwa aspekty masażu biurowego: działanie fizyczne – usprawniające i psychiczne odprężające, antystresowe.

Z grubsza o to właśnie chodzi ;-)